Letnia książka idealna na jesień

Czytając tę książkę poczułam się jakbym miała znów kilkanaście lat. I paczkę oddanych przyjaciół, na których mogę liczyć w każdej sytuacji. Takich, którzy są mądrzy, odważni, a przy tym całkiem spoko. I do których się wraca z ogromną przyjemnością. Zapominając, że są tylko bohaterami wymyślonej przez kogoś opowieści.
Tacy właśnie są Monika, Igor, Miras i Ala, których poznajemy w powieści 'Gdzie jest korona cara' Artura Pacuły. Ukazała się nakładem Oficyny 4eM, a ilustracje w książce to zasługa Mateusza Stefanko.
Pierwsze, co poczułam po skończeniu lektury to ogromną chęć do odwiedzenia Zamku Czocha mieszczącego się na Dolnym Śląsku. To jak cudownie autor wpłata ciekawostki, przedstawia historię tego miejsca sprawia, jakby się tam było. Bardzo chciałabym zobaczyć, czy faktycznie przeszłość miesza się tam z teraźniejszością. I poczuć ten niesamowity klimat wyczarowany przez autora.
Do owego zamku trafiają nasi bohaterowie. Wakacje mają spędzić na obozie wspinaczkowym. Ale zaraz, zaraz. Nikt nie mówił nic o tajemnicach, zaginionych skarbach i zagadkach. A tych jest tu pod dostatkiem. Dobrze, że nasi młodzi przyjaciele mają cudownego przewodnika w postaci nauczyciela historii (ba! Jej ogromnego pasjonata). Aż żałuję, że na swojej edukacyjnej drodze nigdy nie spotkałam człowieka z taką pasją. Może wtedy historia wydałaby mi się bardziej interesująca. Mam nadzieję, że rozbudziłam Waszą ciekawość... I to nie tylko jeśli chodzi o miejsce ukrycia korony cara, ale też o bohaterów, ich rys,  przygody i całość fabuły.
Książka niesamowicie wciąga. W fajny sposób łączy współczesnych nam bohaterów ze wspomnianą już historią. Pokazuje, że faktycznie może być interesująca i kto wie - być może obudzi w Waszych dzieciach historycznego bakcyla? A może obudzi go również w Was? Nie brakuje tu też humoru.
Bardzo polecam, a niebawem pokażę Wam kolejne tomy!

Polubienia

Komentarze

Instagram