Laboratorium nie od parady

Dobry wieczór w piątek. Dziś będzie o eksperymentach. Jakby się tak głębiej zastanowić, to cały 2020 był jednym wielkim eksperymentem. W sumie to nadal jest, bo jedzcie kilka dni starego roku zostało.
Świetnym dopełnieniem będzie książka, którą chcę Wam dziś pokazać. Skierowana do nieco starszych dzieci, myślę, że już wczesnoszkolnych. Chociaż moi synowie tez pośrednio z niej skorzystali - mianowicie robili doświadczenia naszymi (męża i moimi) rękami. A ile było przy tym zabawy!
Nie trzymam Was już dłużej w niepewności. Książka o której mowa to 'Laboratorium ślimaka Madzia' Magdaleny Osial. Ukazała się nakładem Wydawnictwa Dlaczemu.
Znajdziecie tutaj mnóstwo doświadczeń naukowych - tych mniej i tych bardziej skomplikowanych. Są też opisy poszczególnych zjawisk - jak zamarznie, topnienie, działanie wulkanu czy to, skąd się bierze tęcza. Wiecie, że tę ostatnią można zrobić w słoiku? Potrzebne będą jedynie szklanki, ciepła woda, farby, kolorowa bibułka lub barwniki spożywcze, cukier, łyżeczka i strzykawka! A później? Później dzieje się magia. A dzieci siedzą z otwartymi buziami i patrzą, chłoną, uczą się. A nie od dziś wiadomo, że nauka przez zabawę jest najlepsza.
Przy każdym eksperymencie podany jest czas przygotowania, potrzebne materiały, sposób wykonania krok po kroku i efekt jaki powinniśmy uzyskać. Są też pytania, które zachęcają do dalszego eksperymentowania.
Książkę wyróżniają też ilustracje. Bardzo kolorowe, trochę bajkowe (ślimak jest cudowny!), A przy tym merytoryczne.
Co fajne - na początku książki podane są zasady bezpieczeństwa, zbiorcza lista wszystkich materiałów, substancji i miejsc potrzebnych do wykonywania eksperymentów oraz legenda obrazkowa (które to obrazki powtarzają się później przy każdym doświadczeniu) będąca swoistą instrukcją użytkowania książki.
Bardzo polecamy. Może nie jest to książka do czytania przed snem, ale sprawdzi się świetnie na długie, zimowe popołudnia. Przegania nudę skutecznie.

Polubienia

Komentarze

Instagram