Książka obrazkowa do opowiadania i spełniania marzeń

Książki obrazkowe mają szczególne miejsce w moim sercu. Panoszą się w nim nawet, a co! 😁 zaczęło się chyba od Ulicy Czereśniowej, do której zresztą nadal chętnie i często wracamy. Równie często (a ostatnio nawet chyba częściej) sięgamy też po picture booki od Wydawnictwa Babaryba. Dziś chcę Wam pokazać książkę 'Statki, łodzie, motorówki' autorstwa Doro Göbel i Petera Knorra.
To prawdziwa uczta dla oka. To też puszczenie oka do tych, którzy potrafią już czytać 😉 cudownie prezentuje się bowiem Babaryba jako nazwa statku na okładce 😁 na siedmiu rozkładówkach znajdziemy setki opowieści. Naprawdę. To kocham w tego typu książkach - że można je opowiadać wciąż i wciąż na nowo. Że nigdy się nie nudzą i rosną z czytelnikiem. Bo inaczej na jakąś sytuację spojrzy trzylatek, inaczej siedmiolatek, a jeszcze inaczej nastolatek czy dorosły.
Bohaterką jest tu też rzeka. To w rejs po niej wyruszamy. A czym? Wybór może zaskoczyć. Jest tu bowiem i motorówka, i żaglówka. Jest barka, kuter, prom, statek pasażerski, łódź policyjna, a nawet... Ponton! A co jeśli mamy chorobę morską? Wtedy w podróż możemy się wybrać samochodem, traktorem czy nawet elektrycznym segway'em! Wśród bohaterów są m.in. mechanik Maks, mała Amelka z nieodłącznym misiem, Darek i jego szczur Ziutek, suczka Bella czy... Owieczka Benio! Bohaterów mamy tu oczywiście więcej, oprócz tych wyszczególnionych z tyłu książki. Pozostałym możecie nadać wymyślone przez siebie imiona, dać im zawody, określić pasję, zainteresowania i... Być scenarzystą ich życia. Książka ta cudownie rozwija wyobraźnię i jest remedium na wszelaką nudę. A do tego te wszystkie pojazdy - raj dla moich chłopców! Chociaż i dziewczyny będą zadowolone. My upodobał ósmy sobie łódź o wdzięcznym imieniu Bazyliszek. Lubimy też pana opadającego się na dachu 😉 zyskał imię Franek i założyliśmy, że jest maklerem marzycielem. Za sprawą książki odwiedziliśmy przyjaciół prowadzących portową knajpkę, wykąpaliśmy się w basenie, a nawet zwiedzaliśmy stocznię. A wieczorem? Tuż po zapadnięciu zmroku bawiliśmy się świetnie na festiwalu Tratwa. I zjedliśmy najlepszą zupę rybną świata. Chcielibyście też przeżyć takie przygody? Książka czeka!

Polubienia

Komentarze

Instagram