Książka o świętych, którą czyta się jak najlepszą powieść

Dziś książka, która wciągnęła mnie niczym najlepsza powieść. Którą czytałam od początku do końca, a potem wyrywkowo wracałam do ulubionych postaci. I pewnie nie raz jeszcze do nich wrócę, bo ich życiorysy dają i nadzieję, i siłę, i wiedzę z dziedziny w której nie byłam nigdy mocna.
To 'Opowieści o świętych' Carey Wallace z ilustracjami Nicka Thornborrowa od Wydawnictwa Nowa Baśń.
Książka w podtytule ma 'Inspirujące przygody pełne łaski i odwagi'. I jest w tym stwierdzeniu bardzo dużo prawdy. No bo jak określić kogoś kto walczy z demonami - jeśli nie odważnym? I pełnym łaski przy okazji, bo bez niej pewnie próby walki spełzłyby na niczym. Książka w fajny sposób pokazuje świętych. Nie jako jakieś wymyślone, wyimaginowane twory, gdzieś tam - do końca nie wiadomo gdzie. Pokazuje ich takimi, jacy są - zwykłymi ludźmi. Ludźmi, którzy jednak chcieli coś zrobić, coś zmienić. Mieli coś do powiedzenia i nie  DeKalb biernie, aż ktoś ich wysłucha. Tylko działali. Czasem z dobrym skutkiem, innym razem z niekorzyścią dla samych siebie - ale w rozrachunku wiedząc, że warto.
Znajdziemy tu takie postacie jak Tomasz z Akwinu, Teresa z Kalkuty, Maksymilian Kolbe czy Augustyn. Pewnie o nich słyszeliście. Ale oprócz tych bardziej znanych, których kojarzą nawet ci nie będący znawcami tematu, pojawiają się o tacy, o których istnieniu nie miałam pojęcia. I których poznałam za sprawą tejże książki - co mnie bardzo cieszy. To np. Perpetua i Felicyta z Kartaginy. Co ciekawe są to patronki matek, kobiet w ciąży i... Rzeźników! Dlaczego tak? Musicie sprawdzić w książce. Zdziwił mnie też życiorys Dominika Savio - będącego patronem ministrantów i młodocianych przestępców oraz Jana Bosko - opiekującego się wydawcami, redaktorami, magikami i młodzieżą. To on mając dziewięć lat miał sen tak realny, który prawie pomylił z jawą. Sen dzięki któremu zrozumiał, że dobroć jest piękna. I, że warto być miłosiernym. Ale dopiero po pewnym czasie, kiedy uwierzył w owy sen, na przekór wszystkim, którzy go wyśmiewali.
Plusem książki są też ilustracje. Baśniowe, jakby natchnione. Piękne i nieco straszne zarazem. Ale przy tym wypełnione ogromnym dobrem. Jak cała książka.

Polubienia

Komentarze

Instagram