Książka o czasie i na czasie. Musicie ją mieć

Uwielbiam książki, w których można się zatopić. Zapomnieć o całym świecie i wejść w wykreowaną opowieść tak mocno, jak tylko się da. Taka właśnie jest 'Wielka podróż małego Mila' Nortona Justera (przekł. Michał Kłobukowski) z ilustracjami Julesa Feiffera. Ukazała się nakładem Wydawnictwa Kropka, które wciąż zaskakuje tytułami. Jedno jednak pozostaje niezmienne - wysoki poziom książek i ich sposób wydania. Myślę, że wielu mogłoby się od Kropkowej ekipy uczyć ☺
No dobra, jak już posłodziłam 🙃 to przechodzę do książki. To przede wszystkim... absurd. Ale w tym dobrym znaczeniu tego słowa. Ileż tu zabaw słowem właśnie, ile humoru i ile mądrości! Opowieść, mimo, że nie jest to rzecz nowa, zaskakuje świeżością, ponadczasowością i trafnością. Tuż po skończeniu lektury zapragnęłam przeczytać książkę raz jeszcze. I w najbliższym czasie to zrobię, ponieważ nie byłam w stanie doczekać się wielkiego finału i przeczytałam książkę sama, a z chłopcami jesteśmy gdzieś w połowie. Co cieszy, bo będę mogła przeżywać ją raz jeszcze.
A jest co przeżywać.
Milo jest chłopcem, którego nic nie cieszy. I nic nie interesuje. Wszystko wydaje mu się nudne, nieciekawe i mało interesujące. Mało co jest też w stanie go zaskoczyć. Wszystko zmienia się, kiedy dostaje tajemniczą przesyłkę, z przytwierdzoną do niej jaskrawoniebieską kopertą. W środku znajduje coś, co umożliwi mu podróżowanie. Ale nie po krainach ogólnie znanych. Co to to nie. To coś, co zabierze go do Spodziewanii, Leksykonii czy Liczburga. Zapozna się z Letargianinami, spotka półchłopca (ktorego historia jakoś mocno we mnie została), a nawet zyska przyjaciela - czuwacza Taktyka, czyli psa z... Zegarem zamiast tułowia.
Dla mnie to powieść o świadomości. Nie tylko siebie, ale też czasu. A jej przesłanie (jedno z wielu) zawiera się w słowach o czasie: 'Zapanowało powszechne przekonanie, że skoro jest go aż tyle, nie może być zbyt cenny, i wkrótce zaczęto go lekceważyć. Ludzie trwonili go, a nawet oddawali za darmo (...) czas jest najwartościowszy ze wszystkiego, co mamy, cenniejszy niż brylanty, nie stoi w miejscu, na nikogo nie czeka (...)'. Prawda. Niby tak prosta, a tak często o niej zapominamy. Cieszę się, że są książki jak ta, które mogą nam o tym przypomnieć. Absolutny must have. Polecam całym sercem.
Ps. A w posłowiu autora znajdziecie potwierdzenie faktu, że czasem warto się migać od roboty. Bo może wtedy powstać arcydzieło.

Polubienia

Komentarze

Instagram