Książka nie tylko dla nastolatków

Jeszcze jedną książkę mam dziś dla Was. Taką, która powinna stać się biblią wszystkich rodziców nastolatków. I samych nastolatków również. Podsuwajcie im ją za każdym razem gdy zwątpią, poczują się zagubieni czy przetłoczeni wszystkim tym, co naście lat daje w pakiecie. Pierwsze miłości, zmiany hormonalne, koledzy namawiający do różnych, często stojących w sprzeczności z Waszym nastolatkiem rzeczy. Dbanie o higienę fizyczną i psychiczną, prawa, które każdy z nas mieć powinien. I przywileje - odpowiednie do danego wieku. O tym wszystkim poczytacie w tej książce. To 'Na100latki, czyli jak przetrwać mając naście lat' Marcina Przewoźniaka z ilustracjami Elki Grądziel od Wydawnictwa Wilga.
Podoba mi się prawdą, jaką możecie znaleźć w tej książce. Autor już na samym początku zaznacza, że: 'Nikt nie chce cię tresować, tylko uczłowieczyć' oraz, że: 'Nikt nie obiecuje, że będzie łatwo. Bo nie będzie.'. Będzie za to ciekawie, wzruszająco. Trudno, by za chwilę mogło być łatwo. Tak jak w życiu, nie tylko dorosłym. Ale to właśnie do świata dorosłych chce aplikować niejeden nastolatek. Warto zatem wiedzieć jak zrobić to w sposób przemyślany, bezpieczny i taki, który sprawi, że owe przejście będzie w miarę łagodne. Autor wprowadza ciekawą narrację, a młodego człowieka czyni aktorem, bohaterem, postacią komiksową, która może być szczera sama przed sobą i odkrywać... Samego siebie. A przy okazji otaczający świat. Jest tu komiks, jest forma przewodząca na myśl grę. Są zadania - które jednak robimy sami dla siebie, a nie tylko dlatego, żeby odhaczyć i zapomnieć. Są rady - ale podane w ciekawy sposób, bez moralizatorstwa. Za to z dużą dawką życiowej wiedzy i doświadczenia. Są tematy trudne, z którymi nastolatek może zmierzyć się sam, ale które być może będzie chciał przedyskutować z rodzicem czy kimś innym - komu ufa. Ta książka to naprawdę samo dobro i mimo, że poradników nie lubię i unikam - przeczytałam ją z ogromną ciekawością. I okrzykami w stylu: 'kto by pomyślał!'. Sporo mi w głowie rozjaśnia - również jeśli chodzi o moja młodość. I tylko żal, że wtedy, te kilkanaście lat temu nie wpadła w moje ręce. Może wtedy pewne sprawy bardziej by wybrzmiały, a inne aż tak nie obeszły.
Dobrze, że ta książka powstała. Dobrze, że jest. Bardzo Wam ją polecam nawet jeśli Wasze dzieci są jeszcze małe. Nawet nie wiecie kiedy wiedza z niej się Wam przyda.

Polubienia

Instagram