Książka nie tylko dla dziewczyn!

Mój starszy syn jest właśnie w wieku, gdzie wszystko co uznawane jest przez ogół społeczeństwa za skierowane 'do dziewczyn' jest na szczycie jego listy rzeczy czy produktów których nie zrobi i nie skorzysta 😁 mam nadzieję, że mu się kiedyś odmieni. Dlatego tak bardzo cieszę się, że na widok książek z serii o której chcę dziś Wam opowiedzieć uśmiecha się i krzyczy: 'Mamo! To moja ulubiona dziewczyńska seria, która wcale nie jest dziewczyńska! Czytamy!'.
Mowa o przygodach dziewczynki nie jej wiernej przyjaciółki - pluszowe alpaki. Właśnie nakładem Wydawnictwa Zielona Sowa ukazała się najnowsza część - 'Malwinka i Lusia. Skarb na końcu tęczy'. Autorką jest Kasia Keller, a ilustracje przygotowała Justyna Karaszewska.
Malwinka to dziewczynka, która chodzi do przedszkola i ma ogromną wyobraźnię. To ona pozwala w dużej mierze na to, by zabawki dziewczynki ożywały. Chociaż wydaje mi się, że Lusia - pluszowa alpaka - na żadne pozwolenia nie czeka 😁 to zdecydowanie nie w jej stylu. W zabawce jest tyle życia, ma tyle pomysłów, że po prostu nie ma innej opcji niż taka, że Lusia jest żywa. I już! Tym razem towarzyszymy dziewczynom również w trzech przygodach (podobnie jak w części pierwszej). 'Skarb na końcu tęczy' opowiada o tym, jak ważna jest wiara w to, że jest się dla kogoś ważnym. Bo skarb to nie zawsze złote monety zapakowane w garnuszek pilnowany przez skrzata i umieszczony na drugim końcu tęczy. Chociaż i tęcza i skrzat się zgadza. Obydwoje pojawiają się niespodziewanie w życiu Malwinki, a Lusia bez zbędnych pogadanek sobie z nimi radzi. I odkrywa tajemnicę, która wywoła uśmiech na twarzach każdego z nas.
'Księżniczka i Pan Pirat' to nasza ulubiona opowieść. W przedszkolu Malwiny pojawia się nowa dziewczynka. Ma nieco ciemniejszy kolor skóry i jest bardzo skryta. Czy jednak, mimo to, Malwince i Lusi uda się ją zaprosić do zabawy? I skąd, do stu piorunów, wziął się tutaj prawdziwy pirat?!
Z kolei 'Różowe okulary' to historia o tym, jak z czegoś co nas  wyróżnia (w sposób, który nie do końca nam pasuje) uczynić atut. Jest tu też trochę o tym, co prędzej czy później, mniej lub bardziej personalnie, dotknie też nasze dzieci - o wyśmiewaniu i ocenianiu kogoś przez pryzmat wyglądu. Bardzo ważne by ten temat z dziećmi poruszać, by je na taki fakt przygotować. Ale wszystko w bardzo subtelny i delikatny sposób, żeby ich nie przestraszyć. Tak właśnie jest w tym opowiadaniu. Myślę, że jest ono świetnym wprowadzeniem do tematu. Mój syn przy okazji czytania przypomniał sobie, jak koledzy w przedszkolu wyśmiewali się kiedyś z chłopca, który miał buty z brokatem. I jak mu się przy okazji dostało za ulubioną, różową koszulkę z kotkiem. Przypomniał sobie, jak źle się z tym czuł i długo rozmawialiśmy na temat stereotypów o tego, jak inni mogą nas postrzegać. Na koniec stwierdził, że postara się mniej zwracać uwagę na to, czy coś jest dziewczyńskie, czy nie. Bo w sumie jakie to ma znaczenie? Tak, tak. Nie ma żadnego
Sięgnijcie po tę książkę. I po poprzednią część też. Pamiętajcie. To lektura nie tylko dla dziewczyn!

Polubienia

Komentarze

Instagram