Książka którą pokochacie. I od której pocieknie Wam ślinka

Zawsze uważałam, że kuchnia łagodzi obyczaje. W końcu najedzonemu człowiekowi robi się miło i błogo i złość przechodzi w trzy sekundy. Czytając tę książkę czułam się jak po dobrym posiłku. Doprawionym dawką wiedzy, tolerancji i akceptacji.
To było nasze pierwsze spotkanie z Emi i jej klubem. I przyznam, że było udane. I na pewno nie będzie ostatnim. Przeczytaliśmy tom 'Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Nieźle Ziółka'. Ukazał się nakładem Wydawnictwa Wilga. Autorką tekstu jest Agnieszka Mielech, a ilustracji - Magdalena Babińska.
Emi jest założycielką Tajnego Klubu Superdziewczyn i Jednego Superchłopaka - Franka. Razem nic nie jest niemożliwe i nie ma nudy. Nawet jeśli pojawiają się trudności, to za sprawą działań dzieci szybko znikają. Tym razem zaczyna się od bloga mamy Flory. Pani Zwiędły, bardziej w sieci znana jako LauraCucina, stała się w krótkim czasie niezwykle popularną blogerką kulinarną. Nie oznacza to jednak, że smacznie gotowała dla całej rodziny. Przeciwnie - przygotowywała porcje degustacyjne, którymi raczej nikt się nie najadał. Od słowa do słowa tajny klub wpadł na pomysł rozkręcenia warsztatów kulinarnych. Dziewczyny i Franek doszli do wniosku, że sami muszą nauczyć się świetnie gotować, żeby nie jeść wciąż i wciąż łososia z ziemniakami, albo dań z mrożonki.
Gotowanie tak im się spodobało, że nawet założyli w szkole kawiarenkę. Przy okazji, razem z pysznym jedzeniem łykali też sporo wiedzy o warzywach (i nie tylko) i ich wartościach. A my razem z nimi 😉
Kiedy warsztaty w pełni się już rozkręciły do szkoły dołączyła nowa dziewczynka, nazywana przez kolegów i koleżanki Piątek. Od dnia w którym się urodziła. I to nie bez powodu - ponieważ tam skąd podchodzi, dzieciom nadaje się m.in. imiona związane właśnie z dniami tygodnia. Gdzie są takie zwyczaje - zapytacie? Ani w Ghanie. To właśnie stamtąd pochodzi Jessica zwana Piątkiem. Wraz z jej pojawieniem w szkole zaczynają się odbywać zajęcia związane z akceptacją i tolerancją, a klub już ma nowy pomysł na to, jak wykorzystać swoje nowe umiejętności kulinarne. I przy okazji zrobić coś ważnego...
Książkę czyta się szybko i przyjemnie. Fajnie, że oprócz historii która ma wciągnąć, ale też zapewnić dawkę rozrywki są tu poruszane ważne kwestie tyczące się tolerancji, akceptacji i inności. W warstwie fabularnej autorka przemyca też sporo wiedzy i zachęca do zdrowego trybu życia. A na końcu znajdziemy garść przepisów na zdrowe i pyszne dania. My jutro zaczynamy pichcić - na pewno że robimy sałatkę najlepszą na upały wg przepisu pani Laury i sławetnego pieczonego łososia z dodatkami z przepisu mamy Emi 😁 wpada ktoś na degustację? 😉

Polubienia

Komentarze

Instagram