Książka, która otwiera oczy

A gdyby nagle zapanowała cisza? Kompletna. Bez śpiewu ptaków, śmiechu dzieci i odgłosów liści poruszanych wiatrem. Bez bzyczenia pszczół i muczenia krów. Świat bez jednego dźwięku. Świat bez tego co nas (jeszcze) otacza. Świat bez natury. Świat, w którym zwierzęta rozpoczęły strajk.
Właśnie o tym mówi bardzo ważna, fundamentalna (nie bójmy się tego słowa) książka - 'Strajk' Eduardy Limy. To picture book, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Babaryba i powinien znaleźć się nie tylko w każdym domu, ale też w każdym sercu. Uderzając przesłaniem, które jest mocne, niepokojące i bardzo smutne. A najsmutniejsze, że spowodowane przez człowieka.
Pewnego dnia pewien ptak przestał śpiewać. W ślad za nim poszły inne zwierzęta. Koty przestały miauczeć, a psy szczekać. Dziwne prawda? Przecież robiły to od wieków. A nagle cisza. Od wieków też kury gdakały i dawały jajka, a krowy mleko. To też nagle, w jednej chwili się skończyło. Czyżby zwierzęta rozpoczęły jakiś rodzaj strajku? Ale dlaczego? Przecież ludzie... No właśnie. Ludzie. Początek i koniec życia na ziemi. Początek i koniec naszej planety. Która pewnie, gdyby nie działania człowieka, świetnie by sobie radziła. Lepiej niż teraz.
Książka ukazuje całe okrucieństwo działań ludzkich. I robi to bez jakiegokolwiek słowa komentarza, co jeszcze wzmacnia przekaz. Kilkubarwne ilustracje, tak proste w formie są równocześnie ogromnie wymowne. Tu tak naprawdę nie potrzeba słów. Bo i zwierzęta mówić nie potrafią. A szkoda. Może gdyby miały tę umiejętność, życie na ziemi jakoś inaczej by się toczyło...
Czy to książka proekologiczna? Tak. Ale też w moim odczuciu proludzka. Pokazująca zło, które jeszcze może da się naprawić. Choć w pewnym stopniu. Rozpocząć zmiany, które może jeszcze przyniosą oddech umęczonej planecie. I sprawiają, że ptak, który zamilkł odzyska głos...

Polubienia

Komentarze

Instagram