Książka idealna na jesień

Ależ dobrze mi się czytało tę książkę! To z jakim kunsztem językowym została napisana zachwyca. A dodatkowo jest wciągająca, ciekawa i wzruszająca czasami.
Osadzona mocno w naturze, wychwalająca przyrodę. Magiczna - nie tylko w warstwie słownej, ale i znaczeniowej.
To książka do której chce się wracać i której nie chce się kończyć. W której zwierzęcych bohaterach tak bardzo widać nas, ludzi. Ze wszystkimi naszymi cechami.
Mówię o baśni literackiej 'Opowieści z Sudeckiej Puszczy. Jesień' od Wydawnictwa Moc Media. Autorem tekstu i ilustracji jest Marcin Pajdak. Tak jak już wspomniałam na początku, ta książka to literacki majstersztyk. To jakie i w jaki sposób słowa są tu użyte onieśmiela. A przy tym łechce serduszko. Po zamknięciu książki (oprócz oczywistej chęci na więcej) czułam językowe spełnienie. Ale też autor bardzo podniósł poprzeczkę innym, którzy często gęsto tak piękną polszczyzną nie władają.
Dobra, ale koniec zachwytów wynikających z warstwy językowej. Czas przejść do tych wywołanych warstwą fabularną 😁
Na początku był Borsuk. Przybył do doliny, kiedy już prawie świtało. Miał tu coś do zrobienia, gdyż w dolinie brakowało wody. Burmistrz doszedł do wniosku, że jedynie specjalista tej klasy co Borsuk będzie w stanie zaradzić temu problemowi.
Jednak póki co największym problemem Borsuka było to okropne świtanie. Bo trzeba Wam wiedzieć, że borsuki światła słonecznego nie lubią. Najlepiej czują się wśród mroków nocy. Stąd nasz bohater postanawia znaleźć sobie schronienie, gdzie będzie mógł odpocząć. Kiedy mu się udaje - zapada w sen. Budzą go zające. Dużo zajęcy. Chcą wiedzieć, kiedy Borsuk rozpocznie pracę. Jednak on rozmawiać chce jedynie z Dzikiem, burmistrzem. Wyrusza w odwiedziny, rozmawia z nim i postanawia wrócić do norki. Ignorując ostrzeżenia Dzika - kroki swe kieruje w głąb starego lasu. Wiedziony bardziej ciekawością niż poddający się strachowi. Kogo tam spotka? I jak potoczy się dalsza opowieść? To już musicie sprawdzić sami. Napiszę Wam jedynie, że poznacie cudownych bohaterów, mieszkańców puszczy, m.in. nieco strachliwego, ale też ciekawskiego Jeża, Muflona czy starego Bobra. Dodatkowo wsłuchacie się w to o czym szumi las i zakochacie się w legendarnych opowieściach, np. o Leszym, zwanym też Duchem Lasu czy Moczarowej Babie albo tajemniczej zbielałej rogatej głowie... A przynajmniej taką mam nadzieję. Nasz ta książka porwała, na pewno będziemy do niej wracać. Syn nawet dał pomysł, żeby czytać ją co jesień i odkrywać wciąż nowe, ciekawe smaczki. I nie zaprzeczę, jest to jakiś plan. Całkiem ciekawy plan...
Jeszcze słowo o ilustracjach. Mnie urzekły - swoją prostotą i graficzną malarskością. Idealnie pasują do opowieści. I dopełniają całości. Aż się nie mogę doczekać tego, jak będą wyglądać w kolejnych tomach.

Polubienia

Komentarze

Instagram