Komiks od którego ciężko się oderwać

Ta opowieść wciąga i pochłania. Już od pierwszych zdań i rysunków. Nie daje miejsca na oddech, bo akcja dzieje się błyskawicznie i nie wiadomo co za chwilę wyskoczy zza rogu.
Mówię o pierwszym tomie nowej kolekcji komiksowej, 'Pozytywka. Witamy w Pandorii', który ukazał się nakładem Wydawnictwa Egmont. Za scenariusz odpowiedzialna jest Carbone (Bénédicte Carboneil), a rysunki i kolory to zasługa grafika Gijé (Jérôme Gillet).
Bohaterką opowieści jest dziewczynka o imieniu Nola. Właśnie kończy osiem lat, ale jakoś nie bardzo chce jej się świętować. Wszystko dlatego, że niedawno zmarła jej mama, za którą bardzo tęskni. Tata w prezencie daje jej pozytywkę która kiedyś należała do Anny, czyli jej mamy. Dziewczynka jest bardzo podekscytowana, na chwilę zapomina o smutku i uruchamia pozytywkę. To co dzieje się później, przechodzi jej najśmielsze marzenia. Otóż w środku, w pozytywce, pojawia się dziewczynka - która jak się później okazuje - ma na imię Andrea. Myli Nolę z jej mamą Anną i już po chwili zabiera ją ze sobą do swojej mamy, która jest bardzo chora. Andrea wierzy, że dziewczynka z innego świata pomoże jej mamie. A kto wie, może w przyszłości też innym mieszkańcom Pandorii - np. jej bratu Igorowi czy staremu Ośmiornicznikowi. A ta cała Pandoria - to świat z pozytywki. Piękny i nieco straszny zarazem. I zamieszkują go różni, dziwni mieszkańcy. Czy Nola pomoże mamie Andrei i wróci do swojego świata? Sprawdźcie. Ja z utęsknieniem czekam już na kolejne przygody. Cóż poradzić - Pandoria wciąga. Nie tylko za sprawą samej opowieści, ale też poprzez przepiękne rysunki. Tajemnicze, pełne szczegółów i kolorów. Wyglądające niczym ze snu, do którego chce się wracać.

Polubienia

Komentarze

Instagram