Kolory ludzi i lekcja tolerancji

Nigdy nie zrozumiem, jak można kogoś nie lubić, bo ma inny kolor skóry. Albo nosi okulary czy różni się od nas pod względem preferencji wszelakich. Jak można kogoś krzywdzić, bo ten inaczej patrzy na świat.
Czy ktoś jest czarny, czy biały, żółty, czerwony czy brązowy - każdemu należy się szacunek. A szacunek wynosi się z domu. To tam powinien mieć pole do wzrastania i dojrzewania. To tam bowiem mogą się wydarzyć cuda - jeśli chodzi o tolerancję i podejście do drugiego człowieka. A każdy z nas, we własnym domu, może zmienić losy świata. Świata, który stworzyli Ojczulek-Niebo i Księżycowa Matula, bohaterowie książki 'Kolory ludzi' duetu: Gyula Böszörményi i Irisz Agócs (ilustracje) wydanej przez Wydawnictwo Namas.
Oto przed naszą parą staruszków leży ich najnowsze dzieło. Człowiek. Ojczulek ulepił go z błota, dał mu dwie ręce, dwie nogi i okrągłą, małą głowę. Wymyślił też, że na Ziemi będą żyć dwa rodzaje ludzi: mężczyzna i kobieta. Ta druga powstanie dopiero wtedy, kiedy będzie już wiadomo, co w mężczyźnie się nie udało, co nie wyszło. Będzie to można później poprawić w kobiecie 😁
I niby wszystko z tym człowiekiem jest okej, ale nie do końca. Jak mu się bliżej przyjrzeć, okazuje się, że jest jakiś taki biały i... Nudny. Dlatego nasi stworzyciela postanawiają ludzi pokolorować. Na pięć różnych sposobów. I tak powstaje ludzik różowy, z delikatną skórą. Drugi jest brązowy, o skórze niczym kora wiekowego drzewa - szlachetny i majestatyczny. Jest i trzeci - żółty jak słońce, czwarty - o skórze w kolorze hebanowej czerni i piąty brązowo-czerwony niczym zachodzące słońce. Wszystkie są piękne i ojczulek uważa, że będą się cudownie sprawować na Ziemi. A matka, jak to matka - widzi i wie więcej. Obawia się nieporozumień, jednak pokłada w ludziach nadzieję. Nadzieję, na to, że jednak zrozumieją małe głuptasy...
Książka jest prosta, baśniowa i znajdziecie w niej sporą dawkę humoru. Ale znajdziecie i łzy, powątpiewanie - tak bardzo zrozumiałe i tak bardzo na porządku dziennym. Powątpiewanie, które pojawia mi się z tyłu głowy ilekroć patrzę, jak z pokolenia na pokolenie ludzie nie uczą się niczego. A jeśli już coś do nich dotrze, to nie umieją się z tą prawdą objawioną przebić, dotrzeć z nią do tych, którzy najbardziej jej potrzebują. I którzy najgłośniej krzyczą o swoich prawach, zapominając o prawach innych. I o tym ojczulku i tej matuli, która płacze gdzieś tam na skraju chmury patrząc na to, co głuptaski wyrabiają tu na Ziemi...
Ta książka to absolutnie lektura obowiązkowa. Już czterolatki będą nią zachwycone. Myślę, że zrozumieją co trzeba, a reszta już w naszych rękach. I w tym, jak wyjaśnimy im świat.
Jeszcze słowo o ilustracjach. Jest ich tu niewiele, ale są piękne. Wyjątkowe, ciekawe, bardzo plastyczne. To takie małe dzieła sztuki przepiękne w swojej prostocie. Sprawiają, że książka jeszcze bardziej zapada w pamięć i zostaje w niej na długo.
Sięgnięcie po tę książkę. Obecnie niełatwo ją zdobyć, ale na allegro znajdziecie jeszcze kilka egzemplarzy. Warto.

Polubienia

Komentarze

Instagram