Jedzie pociąg z... nietypowymi pasażerami

"Jedzie pociąg z daleka, na nas wszystkich zaczeka. Konduktorze łaskawy - zawieź nas do mycia rąk" - ten wierszyk starszak przyniósł kiedyś z przedszkola. Fajny sposób na zachęcenie dzieci do mycia rączek, prawda? Kiedy więc przeczytałam na głos tytuł książki, którą dziś Wam pokażę, starszak się uaktywnił i zaczął recytować jak szalony 😂 Mówię o kartonówce od Wydawnictwa Literatura, jednej z dwóch jakie się ostatnimi czasy ukazały. Książka nosi tytuł 'Jedzie pociąg...'. Wiersze napisał Marcin Brykczyński, a ilustracje to sprawka Ewy Podleś. Ona też jest pomysłodawczynią książki. Bohaterów jest tu wielu. Chociaż głównym jest tytułowy pociąg. I to pociąg dość ekskluzywny (PKP to na pewno nie jest! 😂🙈), bo każdy z pasażerów ma do dyspozycji cały przedział. I pięknie się w nim urządza. I tak np. Niedźwiedź żyje w wielkiej przyjaźni z... Dezodorantem. Panda robi sobie smoky eyes, Żyrafa wciąż się myje (czyżby przez swą długą szyję?), Wiewióreczka jest niezła w grze na bębnie, a Pani Hipopotamowa uwielbia tańczyć, bo kiedyś ćwiczyła w balecie. Zwierząt jest całkiem sporo, a książeczka jest gruba. To bardzo fajne, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia i sama byłam ciekawa kto się kryje w kolejnych przedziałach. Wierszyki są krótkie, czterowersowe (wyjątkiem jest ostatni, który liczy wersów sześć). To bardzo fajny zabieg, ponieważ po pierwsze - maluchy nie zdążą się znudzić, a starszaki krótkich wersów łatwiej uczą się na pamięć. Przez to, że zwierząt jest dużo i są różnorodne - książka wpisuje się w nurt edukacyjny. Dziecko może nauczyć się nazewnictwa i poznać charakterystyczne cechy wyglądu danego zwierzaka. No właśnie, wygląd. Nie tylko zwierzęta, ale też cała książka, wyglądają wprost obłędnie. Mój młodszy syn bardzo lubi ją kartkować i wpatrywać się w ilustracje. Są bardzo szczegółowe, dopracowane. Każdy przedział jest inaczej urządzony, na ścianach wiszą obrazki, są kwiaty doniczkowe. My traktujemy tę kartonówkę też jako wyszukiwankę i świetnie się bawimy usiłując znaleźć biedronkę czy koguta piejącego na zegarze.
To książka i dla maluszków i dla starszaków. Świetnie będzie się przy niej bawił dwulatek i czterolatek. A starszym dzieciom może posłużyć za pierwszą, samodzielną czytankę. To kartonówka z wyższej półki.

Polubienia

Komentarze

Instagram