Historia pewnego chłopca, który kochał piłkę

Bardzo się cieszę, jak komuś coś wychodzi. Staram się nie zazdrościć (no chyba, że posiadania białych kruków literatury dziecięcej 😁). Obce mi jest myślenie, że ktoś ma więcej, to na pewno jest gorszy, bo doszedł do czegoś przekrętami czy w inny, niecny sposób. Cieszę się z sukcesów, tym bardziej, jeśli są wypracowane od podstaw. I wiem, że gdyby wziąć wszystkie postaci z baśni, którym się udało do czegoś dojść, własną ciężką pracą i talentem - ziściłyby się w nim - Cristiano Ronaldo. Złotym chłopcu, który jest na szczycie tylko i wyłącznie dzięki sobie. I mógłby być wzorem dla wielu, również tych, którzy z nim ten szczyt dzielą.
Nigdy nie interesowałam się piłką nożną. Jest dla mnie po prostu... Nudna. Tak, nie cierpię gier zespołowych 🤷‍♀️ no cóż, tak już mam. Ale kim jest Ronaldo wiedziałam. Chyba każdy wie. Moi synowie są jeszcze za mali, żeby wiedzieć kto, co i jak. Ale piłkę kopią zawodowo. I kto wie, może kiedyś przyjdzie mi ją polubić. Albo chociaż zrozumieć zasady 😁
Dlatego na książkę, którą dziś chcę Wam pokazać nie patrzyłam z perspektywy znawcy piłki, fanki jakiejś konkretnej drużyny czy zawodnika. Podchodziłam do niej jak do dobrego czytadła. Takiego, które wzruszy i rozbawi. I które da mi nadzieję i dużo ciepła. I wiecie co? Nie rozczarowałam się. Bo to wszystko tutaj jest.
Mówię oczywiście o książce 'Ronaldo. Chłopiec, który wiedział, czego chce' Yvette Żółtowskiej-Darskiej wydanej przez Wydawnictwo SQN.
Książkę czyta się świetnie. Przenosi nas do całkiem innego świata. Słonecznej Portugalii, na Maderę. Już samo to, że ktoś się tam urodził może być powodem do zazdrości 😉🤭 książka fajnie wprowadza w ten ciepły, zdawałoby się beztroski klimat. Jest sporo ciekawostek i dużo zdjęć. A później - jest jeszcze lepiej. Poznajemy chłopca, który przyszedł na świat w ubogiej, żeby nie powiedzieć biednej, rodzinie. Rodzinie, gdzie była miłość, ale było też dużo bólu i ludzkich tragedii. Był czwartym dzieckiem i stał się pupilem wszystkich. Opowieść zaczyna się od tego, jak piłka nożna wkroczyła w jego życie, kiedy sam nawet jeszcze nie potrafił chodzić. A jak to było? I jaki związek z chrztem Cristiano miało? To musicie przeczytać sami. Podobnie jak to gdzie grywał mały Ronaldo i jaki związek to miało z sąsiadem kochającym kwiaty 😉 czy to dlaczego piłkarz był niegdyś nazywany Płaczkiem...
Książka ma ogromny plus - mały czytelnik przechodzi wraz z Ronaldo całą drogę. Od urodzenia do dzisiaj. Jego życie wygląda jak spełniający się sen. Jak bajka. A sam Cristiano jest świetnym przykładem tego, jak talent i determinacja muszą iść w parze. I jak zostać dobrym człowiekiem, małym chłopcem z dzielnicy na przedmieściach Funchal na Maderze, mimo milionów na koncie i sławy, której zazdrości mu cały świat.
Bardzo polecam, również dla tych, którzy nie są fanami piłki.

Polubienia

Komentarze

Instagram