Gucio zaczarowany czaruje również czytelników

Dziś będzie książka wyjątkowa. Nie tylko dlatego, że to nasz pierwszy patronat 😁
To rzecz ponadczasowa, nie czuje się w ogóle pod zaś lektury, że liczy sobie przeszło 136 lat. Jest nadal aktualna, archaizmy językowe (których wcale nie ma tak dużo) dodają jej uroku, a przy dzieciach, które same nie znają jeszcze dobrze wszystkich słów fuzja nie dziwi bardziej niż strzelba 😉
Mówię o książce 'Gucio zaczarowany' Zofii Urbanowskiej. Ilustracje do tej wyjątkowej wersji przygotowały dzieci ze Szkoły Rysunku i Malarstwa Katarzyny Wojciechowskiej, a wydało ją Wydawnictwo Kurza Stopka.
Gucio H. to chłopiec, którego wszyscy lubią. I jego siostra i służba. Rodzice też go kochają. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to ciągłe znudzenie Gucia życiem. I obietnice, że się zmieni. Od jutra, a najlepiej to od pierwszego kolejnego miesiąca. Że zacznie się uczuć więcej i lepiej, że pomagać będzie. Że życie jego nie będzie się skupiać na zabawie i przyjemnościach jedynie, a książki zacznie czytać w całości - a nie tylko pierwszą i ostatnią stronę. No i kilka ze środka, tak dla pozorów.
W dniu jego imienin, w samym środku zabawy, przybywa dziadek. Robi mu podarek - prawdziwy zegarek. Ach jak się Gucio cieszy! Jeszcze bardziej, kiedy dziadek obiecuję mu coś jeszcze. Niestety, tymże prezenterem okazuje się być guwerner, który jego podejście do nauki ma zmienić.
Gucio ma wszystkiego dość. Nie zgadza się na nowego nauczyciela, nie chce się zmieniać. W każdym razie nie od razu. Lepiej od pierwszego kolejnego miesiąca. Dlatego mówi, że wolałby już być muchą... Na szczęście bądź nie - jego życzenie słyszy pewna wróżka. I ochoczo je spełnia. I wtedy właśnie zaczyna się przygoda Gucia w świecie zwierząt. A te wiedząc, że jest to człowiek pokutę odbywający (wyróżnia go czerwona czapeczka) pomagają mu zrozumieć, co jest naprawdę w życiu ważne. Ile można osiągnąć ciężką pracą. I jak bardzo nie doceniamy tego, co mamy podane na tacy. A żeby tak było, żebyśmy mogli jeść pyszne owoce, miód czy inne smakołyki - codziennie wiele malutkich istot pracuje ponad miarę. Mając najlepszego pracodawcę na świecie - Matkę Naturę.
Książka jest zilustrowana w sposób wyjątkowy. Zdobią ją obrazy dzieci. Dzieci, które dopiero się uczą malarstwa i rysunku, a talentu mógłby im pozazdrościć niejeden. Widać tu pasję i zaangażowanie. Widać pełne zrozumienie tematu. Widać miłość włożoną w każde pociągnięcie. Każda z tych ilustracji ma swoją duszę i niepowtarzalny charakter. Gucio zmienia się na nich, tak jak i zmienia się w książce - dążąc do doskonałości.
No właśnie - co się dzieje z naszym małym bohaterem na końcu? Czy udaje mu się powrócić do chłopięcej postaci? Sprawdźcie. Tylko - wzorem Gucia - nie pomijajcie środka. Wart jest bowiem uwagi. Tak jak i cała książka. Daje do myślenia i zachwyca również małych. Mój czterolatek jest urzeczony, a kiedy tylko widzi muchę - sprawdza, czy ta oby na pewno nie ma czerwonej czapeczki na głowie... 😉

Polubienia

Komentarze

Instagram