Gra dla całej rodziny - tu liczy się kooperacja

Dziś jeszcze jeden wpis. Tym razem gra. I to fajna gra, która wymaga współpracy i uczy tego, co bardzo ważne - kooperacji i polegania na sobie nawzajem. Mi ojciec zawsze powtarzał, że jeśli umiem liczyć, powinnam liczyć na siebie, a ja z uporem maniaka, cóż... Ufałam ludziom. I nadal ufam, mimo, że życie nie raz dało kopniaka i zweryfikowało wiele znajomości.
Tego też uczę swoje dzieci. Poleganie na samym sobie - owszem, jest potrzebne i często pomocne. Ale chcę żeby wiedzieli, że polegać mogą również na nas i na przykład na przyjaciołach. A ta gra świetnie to pokazuje. Bo jeśli gracze współpracować nie będą, to w pojedynkę nic nie zyskają. Mówię o 'Na barana!' czyli grze kooperacyjnej z serii Rodzinka Wygrywa od Egmont. Autorami są Steven Michiel Rijsdijk i Anne Mijke van Harten, a ilustracje to zasługa Agi Jakimiec. Podstawowa gra jest tu jedna, ale mamy rozszerzenia - przez co tak naprawdę możemy grać na różne sposoby. Różne są też poziomy trudności. W najprostszy wariant zagrać będą mogły już trzylatki - myślę, że większość bez problemu zrozumie zasady.
Główną z nich jest współpraca. Tu nie ma rywalizacji. Wygrywacie lub przegrywacie wszyscy razem. Celem jest zdjęcie wszystkich zabawek z drzewa. Umieścił je tam postny wiatr, a podejmować muszą członkowie rodziny Grywalskich - dwoje dorosłych (duże, drewniane figurki) i dwoje dzieci (mniejsze figury). Co fajne, przy tej grze trzeba że sobą rozmawiać. Starsi gracze mogą objaśniać młodszym wszystko to, co znajduje się na planszy. Razem decydujecie w którą stronę się ruszyć i którą zabawkę zdjąć z drzewa jako pierwszą.
Wygrywacie jeśli przed zmierzchem (czas jest odmierzania przy pomocy słońca przekładanego w różne miejsca na tęczy) uda Wam się zebrać zabawki. Do gry wykorzystuje się oprócz figur również tarczę losującą oraz bardzo fajną, przestrzenną, trójwymiarową planszę.
Starsze dzieci mogą też zagrać w rozszerzenie - czyli Ogród Zwierzątek. Zasady znajdziecie w specjalnej instrukcji w środku gry.
Moim synom podoba się tu naprawdę wszystko. Począwszy od wędrówki słońca (zawsze jest bój o to, kto przełoży je do kolejnego wycięcia), poprzez ulubione figury i zabawki, które każdy z nich lubi zdejmować jako pierwsze (i cieszy się, jeśli się uda) po ilustracje, które uważają za przesłodkie - z czym się w pełni zgadzam.
Starszak często mówi też, że dla niego w tej grze jest najfajniejsze to, że jesteśmy przy planszy razem. Zazwyczaj na łóżku, z kubkami ciepłego kakao gdzieś obok, na wyciągnięcie ręki. I powiem Wam, że... Nie ujęłabym tego lepiej 🥰

Polubienia

Komentarze

Instagram