Gili, gili czyli o mowie dziecka słów kilka

Dzień dobry! Dziś książka magiczna, z którą mój młodszy syn nie rozstaje się od przeszło pół roku :) to 'Gili, gili słówka z ostatniej chwili' Corinne Dreyfuss z ilustracjami Benjamina Chauda wydana przez Zakamarki. Kiedyś już Wam o niej wspominałam, dziś chciałabym przyjrzeć się jej bliżej. To nic innego jak pierwszy słownik obrazkowy. Ale nie byle jaki, tylko dopasowany do.potrzeb dziecka. Już tego półrocznego. Są tu słowa i zwroty, które najczęściej pojawiają się w mowie maluszków. Jest więc mama i tata, jest baba, lala, ale też siusiu, be, fuj, mniam mniam czy tytułowe gili, gili. Do każdego z nich dopasowane ilustracje, tak piękne, że mogłyby być nawet same, bez żadnego komentarza. Mój młodszy syn ma swoje ulubione strony. Zaśmiewa się przy kupie zrobionej przez psa i mimo, że nie potrafi jeszcze powiedzieć fuj, zakrywa sobie nosek jedna rączka a drugą macha pokazując na kupę ;) przy stronie z zabawką i zwrotem 'tuli, tuli' bierze książkę w łapki i mocno ją przytula, a przy 'gili, gili' czeka na łaskotki. Docenia ilustrację z mamą która karmi piersią dzidziusia (ja też bardzo ją doceniam. Brawo! Wspieranie kp jest zawsze super) i zawsze wtedy dobiera się do mojego biustu ;) a ostatnio zaczął się interesować ostatnią rozkładówką w książce, na której dumnie prezentują się dwa golasy - chłopiec i dziewczynka, razem ze swoimi: siusiakiem i siusiajką. Rozkładówka ta jest bardzo subtelna, bez wdawania się  w jakieś nadmierne anatomiczne szczegóły, które małemu dziecku nie są jeszcze do niczego potrzebne. Wystarczy informacja, że chłopiec i dziewczynka pod pewnymi względami znacznie się różnią. I to jest fajne. Dzięki temu i jeszcze dzięki kilku zabiegom okoliczności ;) jesteśmy tu dzisiaj wszyscy ;)
Książka jest całotekturowa, ma zaokrąglone rogi. I naprawdę bardzo, bardzo ją lubimy. A Wydawnictwo Zakamarki prosimy o więcej takich perełek ;)
Dobrego dnia!

Polubienia

Komentarze

Instagram