Emocje wymalowane i opisane w piękny sposób

Nie złość się. Złość piękności szkodzi. Chłopcy nie płaczą. Przestań się mazać. Jak jesteś zła to zagryź zęby. Nie pokazuj, że cię to dotknęło...
Brzmi znajomo? Myślę, że dla ludzi naszego pokolenia (roczniki '80 w górę) jak najbardziej. Rodzice w większości przypadków chcieli, żeby dziecko miało 'twardą skórę', żeby było silne. Czytaj - żeby nie płakało i nie okazywało uczuć. Oczywiście nie zawsze i nie wszyscy rodzice. Ale fakt faktem, zdarzało się i to raczej często.
Dlatego tak bardzo mnie cieszy fakt, że teraz rozmawia się o uczuciach. Coraz więcej i z coraz młodszymi dziećmi. Że płacz nie jest czymś, czego powinniśmy się wstydzić. Że złość nie jest już nazywana negatywną emocją i spychana gdzieś na margines. Bo wszystkie emocje są potrzebne i każdą z nich należy umieć przepracować.
Pomocna może być w tym książka 'Rózia i kolorowe emocje' Katarzyny Ogonowskiej z ilustracjami Joanny Czarneckiej wydana przez Wydawnictwo Parasolka.
To pozycja, która zarówno treścią, jak i ilustracjami trafi już do najmłodszych odbiorców, zachwycając również tych starszych i całkiem dorosłych. Tekst jest rymowany, pisany wierszem. Czyta się bardzo dobrze, rymy nie rażą (jak to czasem ma miejsce w wierszowanych pozycjach dla dzieci). Tekst ma odpowiedni rytm, czytając można się poczuć jakby się płynęło po morzu emocji. Tych jest osiem: lęk, zdziwienie, złość, radość, miłość, obrzydzenie, wstyd i smutek. Każda ma przyporządkowany kolor, który nie tylko ją wyraża, ale też dominuje w ilustracjach ją obrazujących. To bardzo ciekawy zabieg, który wygląda efektownie.
Rózię poznajemy kiedy stoi na progu nie lada wyzwania. Otóż czeka ją przeprowadzka. I to z miasta na wieś. Co za tym idzie zmieni się całe życie dziewczynki. Logiczne jest zatem, że odczuwa lęk, że się boi. Zaraz po nim przychodzi zdziwienie - wszystko jest nowe, inne, pierwsze... Emocji jest więcej, nie będę opisywać wszystkich, żeby nie odbierać Wam frajdy z odkrywania ich. Dodam tylko jedną istotną informacje. Emocje są tak świetnie wpisane w świat kilkuletniego dziecka, że lepiej już się chyba nie da. Są dopasowane do sytuacji które taki maluch zna. Wiadomo przecież, że prędzej zezłości się z powodu konieczności zakładania kasku na rower, niż dlatego, bo ceny ziemniaków znowu poszły w górę 😉 dajmy dzieciom być dziećmi i odczuwać emocje na miarę ich potrzeb. Osadzone w ich światach. Jeszcze zdążą być dorosłe. Miejmy nadzieję, że dzięki takim książkom jak ta, będzie to mądra dorosłość. Świadomych i stabilnych emocjonalnie ludzi.
Bardzo polecamy również przez wzgląd na wspomniane ilustracje. Nie będę tu obiektywna bo kocham kreskę Asi. Jest delikatna, bardzo charakterystyczna. Te ilustracje mówią, momentami nawet krzyczą - opowiadają historię bez słów - uniwersalnym językiem. Językiem emocji. I niezmiennie zachwycają.

Polubienia

Komentarze

Instagram