Edzio po raz drugi. tym razem w towarzystwie

Katujemy od jakiegoś czasu serię 'Edzio i przyjaciele'. W poprzedniej recenzji macie opis pierwszej części, dziś będzie trzecia :) bo i ona pojawia się u nas ostatnio najczęściej. To 'Edzio i przyjaciele. Coś' Astrid Desbordes i Marca Boutavanta. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Wytwórnia. Jest, w odróżnieniu do części pierwszej i drugiej, malutka. I to naprawdę. Ale szczerze przyznam, że ten format zdecydowanie bardziej mi się podoba. Jest poręczniejszy i jakiś taki milszy :) łatwiej przytulić. Tym razem Edzio i jego przyjaciel, puchacz Jerzy, spotykają Coś. Nie wiedzą kim lub czym jest, ale się go boją. I nie chcą absolutnie poznać. Przeciwnie - nawet ustawiają wszędzie znaki, że Cosiowi wstęp wzbroniony. Puchacza jednak ta cała sytuacja martwi. Również dlatego, że w jego Wielkiej Encyklopedii Lasu nie ma hasła, które opisywałoby Cosia. Następnego dnia, po porcji zielonych ciasteczek (czy tylko ja mam skojarzenia? ;)) Jerzy ma więcej odwagi i postanawia, oczywiście w przebraniu, udać się na konfrontację z Cosiem. Okazuje się, że Coś wcale nie jest straszny. Przeciwnie, jest całkiem sympatyczny. I tak nasi bohaterowie zyskali nowego przyjaciela, a encyklopedia lasu wzbogaciła się o nowe hasło. Ilustracje są jak w całej serii przepiękne. A przez fakt na to, że pokazane w mniejszym rozmiarze jeszcze zyskują na intensywności. Książka uczy tego, że przyjaźń można znaleźć nawet tam, gdzie byśmy się tego nie spodziewali, że pierwsze wrażenie bywa mylne i, że zasada 'przez żołądek do serca' sprawdza się nie tylko przy okazji miłości :) bardzo polecamy!

Polubienia

Komentarze

Instagram