Edukacja finansowa, ekonomia i dużo dobrej literatury

Wiecie, że poduszka finansowa to coś, na czym głowy może nie położymy, ale dzięki czemu możemy spać spokojnie? Bo oszczędności są w cenie, a budżet domowy warto rozplanować sobie tak, by na wszystko starczyło i jeszcze trochę zostało. Te wszystkie pojęcia (i drugie tyle) znajdziecie w książce 'Julek i dziura w budżecie' Sylwii Wojciechowskiej z ilustracjami Mirioli Dzik. Cudownie, że powstała i jestem pod jej ogromnym wrażeniem!
Malutka, kwadratowa książeczka mieści w sobie ogrom wiedzy. Ale nie ma wrażenia przesytu tejże. Jest ona podana w bardzo prosty sposób, wpleciona w historię, która wciąga nie tylko dzieci, ale i dorosłych. To wiedza z zakresu edukacji ekonomicznej. A finanse każdego z nas, prędzej czy później będą dotyczyły. Nawet dzieci. W końcu dostają one kieszonkowe, więc dobrze by było, żeby wiedziały jaka jest wartość pieniądza i co się z owym pieniądzem wiąże. A wiąże się całkiem sporo. Pojęcia raty, kredytu, odsetek, wspomnianej już poduszki finansowej, oszczędności i budżetu domowego, a do tego wolnego rynku czy marży to tylko niektóre, z tych jakie wyjaśnia nam książka. A tak naprawdę są one objaśnianą głównemu bohaterowi, Julkowi. A my uczymy się ich razem z nim. A do tego zaprzyjaźniamy się z tym sympatycznym chłopcem, jego szczurzycą Ratką (nie, jej imię nie pochodzi od raty kredytu 😉), przyjaciółką Dusią czy ich rodzicami. Razem z nimi bierzemy udział w codziennych wydarzeniach, jakby podglądamy ich życie. Idziemy na ryby, do wesołego miasteczka czy do szkoły. Urządzamy zbiórkę pieniędzy na pieski ze schroniska, oszczędzamy na wymarzoną wyścigówkę czy uczymy się rozróżniać potrzeby od zachcianek.
Moi synowie jeszcze nie dostają kieszonkowego, ale własne oszczędności już mają. Pieniądze, które dostają od dziadków czy od rodziny wrzucają skrupulatnie do skarbonki i obiecali poczekać z wydawaniem do czasu, aż poznają ich wartość. Starszy z chęcią przysłuchiwał się historii Julka i bardzo go polubił. Podobnie jak Ratkę. Bardzo się ucieszył, że jest taka książka o pieniądzach skierowana do dzieci. Powiedział, że dzięki temu czuje się ważny i z chęcią przyswajał nowe pojęcia. I mimo, że nie wszystko rozumie (ma w końcu dopiero 4,5 roku) to zapewnił mnie, że już wie, że trzeba mieć poduszkę finansową. I on sobie taką poduszkę robi właśnie w tej swojej skarbonce. Bo trzeba wiedzieć jak wydawać pieniądze, żeby starczyło i na samochód i na bułkę 😉
Młodszy z kolei zakochał się w ilustracjach (ma to po mnie, bo jestem wielką fanką kreski Kury! 🥰). I chciał wszystkie pokolorować 😁 niestety dziwnym trafem wszystkie kredki gdzieś się pochowały...
Seria ma też drugą część, którą właśnie kończymy i już niebawem Wam zaprezentujemy. Polecamy bardzo!

Polubienia

Komentarze

Instagram