Dwie mamy Oskara - czyli o cudzie z miłości

Czy jest to książka kontrowersyjna? Bardzo chciałabym odpowiedzieć przecząco. Bo ja tu kontrowersji nie widzę. Ja tu widzę miłość. Niestety jest to miłość, która w oczach wielu osób nie powinna się zdarzyć. A już na pewno nie powinna zaowocować posiadaniem dziecka.
Chciałabym żyć w świecie gdzie to, że dwie osoby, nawet tej samej płci się kochają nikogo nie dziwi. Co więcej - gdzie nie obrusza nikogo fakt, że chcą się pobrać i mieć dzieci.
Odezwą się teraz pewnie ci, którzy zaczną krzyczeć, że to patologia, całe te LGBT-y to mieszanie dzieciom w głowach. Co więc powiecie na 'prawdziwie polską rodzinę' gdzie tatuś pije i bije, mama to znosi - bo on kocha? I wszystko jest ok, bo 'prawdziwa rodzina to chłopak i dziewczyna', a wszystko inne to patologia. Okej, generalizuję i wyolbrzymiam - wiem. Ale tylko po to by pokazać, jak często myślimy stereotypami. Również w kontekście osób tej samej płci, które decydują się nie tylko na związek, ale jeszcze na - o zgrozo! - dzieci.
A tak naprawdę, prawdziwa rodzina to w moim odczuciu taka, gdzie jest miłość. A Barbara i Magda, bohaterki książki 'Dwie mamy Oskara. O tym, jak życzenie przemieniło się w cud', tej miłości mają w sobie mnóstwo. Tak dużo, że chciałyby nią obdarzyć dziecko. Chciałyby być mamami i stworzyć kochający, ciepły dom z małym człowiekiem, którego wychowają na mądrego i może nieco bardziej tolerancyjnego niż ogół społeczeństwa dorosłego. Autorkami książki są Susanne Scheerer i Annabelle von Sperber (ilustracje), a przetłumaczyła ją Anna Maria Toczyska.
Mój syn podszedł do tej książki z otwartą głową. Nie dziwiły go dwie mamy. Wcześniej też sięgaliśmy po książki, które pokazują różne modele rodziny. Stąd też wiedział, że są takie domy, gdzie dziecko ma mamę i tatę, ale też dwie mamy, dwóch tatusiów albo tylko jednego rodzica. Są domy w których wychowaniem zajmują się dziadkowie, mama z babcią albo rodzice adopcyjni. Są też domy w których za członków rodziny uważa się również zwierzęta. I to też nie powinno dziwić. Są domy tworzone przez osoby o różnym kolorze skóry czy te pełno i te niepełnosprawne. I wszystko to jest ok, póki w takich domach jest miłość. Nie obawiajcie się. Dziecko z dwiema mamami nie będzie miało zaburzonego oglądu życia i sytuacji. Jeśli tylko z takim dzieckiem się rozmawia. A męski wzorzec? Przecież jest np. dziadek. Ja, mimo, że miałam 'normalny' dom z mamą i tatą nigdy tego taty nie traktowałam jak wzorca. Życia i wszystkiego uczył mnie dziadek. A znam rodziny, gdzie dzieci wychowują dwie mamy i dzieci w nich są NORMALNE. Nie, nie mają jakichś dysfunkcji społecznych czy zboczeń.
Książka jest cudowna. Bardzo baśniowa, napisana z humorem i w duchu bliskości. Wyróżniają ją piękne ilustracje i miłość, która jest tu widoczna w każdej literze, w każdej kresce. Miłość nie tylko mam Oskara. Ale i tych bez których by go nie było - przyjaciela kobiet który dał nasienie i jego żony, która to zaakceptowała i zgodziła się na spełnienie marzenia mam Oskara. I mimo, że biologicznych rodziców chłopiec ma dwoje - kobietę i mężczyznę (niestety jeszcze ludzkość nie wymyśliła, że dziecko mogłoby powstać inaczej) to tak naprawdę ma czworo osób, które walczyło o spełnienie marzenia i o to, by pojawił się na świecie. Czyli de facto więcej niż niejeden z nas, który miał tylko dwoje, bądź nawet jednego rodzica.
Książka jest przepięknie zilustrowana. Nieco cukierkowo, idyllicznie i niczym z marzeń. Ale pamiętajcie. Marzenia czasem się spełniają. I Oskar jest tego przykładem. Z całego serca polecam.

Polubienia

Komentarze

Instagram