Droga pościelotem pełna przygód i ćwiczeń

Jakieś ostatnio mamy szczęście do książek, które rozwijają. Nie tylko zasób słownictwa i zmysły, ale też ciało i ducha. Książki, z którymi trzeba pracować. I praca z którymi jest przyjemnością. Które - kiedy trzeba wyciszają, a kiedy trzeba - potrafią nieźle rozbudzić. I zaostrzyć apetyt na więcej.
Do pozycji takich zdecydowanie należą 'Podróże pościelotem' Anny Machacz i Magdaleny Krzysik z ilustracjami Alicji Karczmarskiej-Strzebońskiej. Wydała je Fundacja Biznes Mama, a teraz rozwija się wraz z Wydawnictwem Wrażlive.
Początkowo mój starszy syn nie był do niej przekonany. Po przejrzeniu stwierdził, że to książka dla dziewczyn, bo i biedronki to dziewczyny. I, że w ogóle pościel nie lata - chyba, że na sznurku do suszenia bielizny, jak powieje na nią wiatr. I co to w ogóle za pomysły, żeby sobie wyobrażać, że otacza nas wata cukrowa, a my musimy ją łapać. Początkowo starałam się go przekonać, po czym odłożyłam książkę i przyznam szczerze, że nawet trochę o niej zapomniałam.
A później się wszyscy rozchorowaliśmy. Jedyne co mogliśmy robić to leżeć i czytać. I wtedy syn przydreptał z pościelotem. Na moje zdziwione spojrzenie odrzekł jedynie: 'no skoro już nie tak w tym łóżku leżymy, to może chociaż gdzieś polecimy'. I wiecie co? Polecieliśmy. I latamy codziennie. Albo cały, długi lot, albo taki z przystankami, na poszczególne opowieści i ćwiczenia. Bo to książka, którą spokojnie można czytać na wyrywki. I smakuje tak samo dobrze.
A w czym tkwi sekret? Może w rodzince Biedronek, która jest tu głównymi bohaterami. Poznajemy ją na chwilę przed przeprowadzką do starego dworku, który prowadzi Ciocia Kropka. I to ona sprawia, że biedroneczki i ich rodzice przeżywają cudowne przygody w jeszcze lepszym środku lokomocji - tytułowym pościelotem, który może stać się tak naprawdę wszystkim - i czymś co lata, i czymś co pływa. Statkiem, a nawet latającym kufrem czy ptakiem. Albo... Koszem z kłębka mi włóczków w którym baraszkują urocze kotki.
Do uruchomienia pościelotu potrzeba trochę wyobraźni, trochę wyciszenia. Dużo świadomego oddechu, szczypty ruchu i sporo fantazji. Dzięki temu, że możemy stać się jego pasażerami, wszyscy razem - i dzieci i mu, dorośli - tworzy się między nami wyjątkowa więź. Taka, która tworzy się zawsze przy okazji spędzania czasu razem w sposób twórczy. Bo kto powiedział, że czytanie książki nie może być twórcze? Polecamy. By zrelaksować ciało i uspokoić ducha 😉

Polubienia

Komentarze

Instagram