Do grania w podróży i nie tylko

Uwielbiam tetris. I wszelakie, tym podobne układanki. Czy to w wersji elektronicznej czy -nazwijmy to - analogowej. I dziś mam dla Was dwie gry od Egmont, które świetnie ćwiczą szare komórki, można grać w nie samemu (ale nie trzeba, graczy może być więcej), a dzięki niewielkim rozmiarom można je zabrać praktycznie wszędzie ze sobą - są to bowiem wersje podróżne. My na przykład graliśmy sobie ostatnio na podwórku, na kocyku.
Pierwszą z gier jest 'Bits. Travel' (aut. Reiner Knizia) czyli kontynuacja światowego bestsellera - gry 'Fits'. W pudełku znajdziemy plansze z plastikowymi rampami, karty zadań, karty budowy i kafelki. Zadaniem gracza jest zapełnić planszę kafelkami w różnych kolorach. Brzmi łatwo? Uwierzcie mi, że wcale proste nie jest. Gra bardzo fajnie rozwija sprawność ręki, u mniejszych dzieci może uczyć kolorów i liczenia. My w taki właśnie sposób ją wykorzystywaliśmy przy zabawie z synem, który koniecznie chciał zagrać, a jeszcze nie do końca rozumiał zasady ;)
Druga gra to 'Ubongo Trigo. Travel' (aut. Grzegorz Rejchtman). W nią grałam z 4,5-latkiem, mimo, że jest przeznaczona dla dzieci od 7. roku życia. Młody zasady zrozumiał i z lekką pomocą świetnie sobie radził. A o co chodzi w grze?
Mamy karty z pustymi polami w które musimy wpasować kafelki w różnych kolorach i o różnych kształtach. Jeśli wybieramy grę w kilka osób - liczy się refleks. Każdy z graczy jednocześnie zakrywa kafelkami dwa pola. Wygrywa ten, który będzie najszybszy. Co fajne mamy tu dwa poziomy trudności, a dzięki temu możemy dopasować grę do umiejętności graczy.
Gry są solidnie wykonane, pięknie zapakowane i naprawdę niewielkie. Mogą umilić podróż, ale też piknik na trawie czy plaży. Polecamy!

Polubienia

Komentarze

Instagram