Czerwone chustki - książka przyjaciółka

Czasem brakuje mi przyjaciółki. Mam kilka, ale każda z nas ma swój właśnie mikroświat - dzieci, dom, obowiązki. Czasu na pogawędki przy winie czy wspólne oglądanie filmów i zajada nie się pizzą jest zdecydowanie mniej niż kiedyś. Zostają pogawędki na czacie czy rozmowy przez telefon. Ale to nie zawsze wystarczy. Szczególnie, kiedy przyjaciółki potrzebuję tu i teraz. Na szczęście odkąd mam tę książkę to po nią mogę w takich momentach sięgnąć. Idealnie sprawdza się w roli... Przyjaciółki! A nawet dwóch. I pomaga na pewne sprawy spojrzeć zupełnie inaczej.
Ta książka to 'Czerwone chustki' od Wydawnictwa Dwukropek. Autorką jest Roberta Marasco, a przekładu dokonała Barbara Bardadyn.
To opowieść, która bardzo by mi się przydała w okresie dojrzewania. Porusza ważne tematy, jak pierwsza miesiączka. I robi to bardzo subtelnie i delikatnie. Traktuje też o niewyobrażalnej stracie, poczuciu niedopasowania, wykluczeniu wręcz. I o tym, że za uśmiechem nie zawsze kryje się szczęśliwy człowiek. A liczba lajków w internecie nie sprawi, że w magiczny sposób znikną nasze problemy.
Bohaterkami są Camilla i Luna. Pierwsza z nich jest typem samotnika, jest też zagubiona i niepewna siebie. Jakiś czas temu straciła mamę. Nie może dogadać się z przyrodnią siostrą. Nowa partnerką taty też nie do końca wie jak do niej trafić. A przy tym wszystkim Camilla martwi się o brata. Do tego dodajmy nową szkołę i mamy komplet przeżyć zbyt potężnych jak dla nastolatki.
Luna z kolei jest gwiazdą. Nie tylko wśród szkolnych rówieśników, ale też wśród fanów, którzy znają ją z TikToka. Jest zupełnie inna niż Camilla. I pewnie nigdy by się nie zgadały, gdyby nie pewne wydarzenie.
Otóż do mediów społecznościowych trafia wideo. Camilla opowiada na nim o tym, że dostała miesiączkę. Kiedy wideo oglądają jej rówieśnicy - staje się obiektem niewybrednych żartów,  a nawet bullyingu (czyli znęcania się). Dlaczego miesiączka jest tematem tabu? Camilla sprawdzi to razem z Luną. Czy będzie to początek prawdziwej przyjaźni...?
To książka, która w temacie kobiecości nie ma sobie równych. Jest cudownie prawdziwa. W przyszłości na pewno będę chciała podsunąć ją moim synom. Żeby lepiej zrozumieli swoje koleżanki, przyjaciółki, partnerki. A nawet mnie. Ale też żeby uwrażliwić ich na 'te tematy' i żeby nie traktowali ich jak duża część społeczeństwa, która zamiast określenia miesiączka czy okres używa terminu 'te dni'.
Sięgnijcie po tę książkę mamy. Sięgnijcie po nią tatusiowie. Podsuńcie ją swoim dorastającym córkom i synom. Kiedyś Wam podziękują.

Polubienia

Instagram