Cudowne i filozoficzne opowieści Księżyca

Ta książka jest jak ptasie mleczko. I z każdym jej kęsem, chce się więcej.
Kiedy czytałam ją pierwszy raz, to robiłam to powoli i delikatnie, jakbym odgryzała paski czekolady ze ścianek, by dostać się do miękkiego, śnieżnobiałego wnętrza. Za drugim - łapczywie odgryzałam kolejne kawałki, tak, że czekolada mieszała się ze słodką pianką. W końcu przyszło czytanie trzecie. Ze zrozumieniem, i ogromnym zaangażowaniem i w treść i w ilustracje. Te czytanie było niczym oblizywanie czekolady z kostki ptasiego mleczka, która zdążyła już się nieco roztopić, od zbyt długiego obracania jej w dłoni. I jak? Narobiłam Wam smaka? Mam nadzieję, bo książka 'Powiedział Księżyc' jest lepsza niż pudełko ptasiego mleczka. Ba! Lepsza niż 10 pudełek. Pozostawia po sobie chęć na więcej, ale też zaspokaja głód. Ten głód piękna, który pojawia się czasem po zbyt długim czasie bylejakości i wtórności.
Autorką tej wyjątkowej pozycji jest Helena Sienkiewicz-Więcław, a pięknie zilustrowała ją Ewa Pazyna. Ukazała się zaś nakładem Wydawnictwa Cogito.
Jednym z bohaterów jest tutaj tytułowy Księżyc - piękny, mądry. Potężny i górujący nad światem, ale tak naprawdę samotny. Jego nocnym przyjacielem zostaje Mysz-On, który nie może zasnąć. Księżyc postanawia wyszeptać mu historię o Księżycowych Ludkach. A dlaczego wyszeptać? Bo hałas zagłusza nawet najlepsze opowieści. Jest ich tutaj wiele, każda piękniejsza od poprzedniej. Niczym krople lekko drgające na pajęczynie, pióro niesione przez wiatr i światło księżyca, delikatnie, aczkolwiek bardzo mocno i wyraźnie sączące się przez firankę do ciemnego pokoju.
Czytałam tę książkę sama, czytałam ze starszym synem. To on kazał mi ją szeptać. Zamykał wtedy oczy i słuchał. Zadawał też mnóstwo pytań - o Mysz-Ona, o Księżyc. O to dlaczego warto mieć przyjaciela i co zrobić, gdy ten cię zdradzi. Pytał o miłość i o to, czy każdy człowiek, Mysz-On i Księżyc chociaż raz w życiu są smutni. Pytał co to znaczy melancholia i skąd się bierze dobry smutek - ten który czasem przysiada przy łóżku i ogarnia człowieka tuż przed zaśnięciem. Pytał też o szereg innych rzeczy, których Wam nie zdradzę. Bo wie o nich tylko on, ja, Księżyc i Mysz-On. I niech tak pozostanie.
Młodszy syn wpatrywał się z kolei długo w ilustracje. Wodził po nich paluszkiem. Uśmiechał się sam do siebie, by po chwili krzyknąć, że czegoś się boi, że tam, na stronach książki jest ciemno. Ale jest też malowniczo. Bardzo onirycznie, subtelnie i mocno zarazem. Te ilustracje idealnie oddają słowa, a słowa pasują jak ulał do ilustracji. Razem tworzą całość tak ze sobą zarośnięta, tak się dopełniającą, że bardziej już się chyba nie da. To wszystko sprawia, że w książce naprawdę można się zatopić. Niczym w ptasim mleczku. Do cna.

Polubienia

Komentarze

Instagram