Cudowna, piękna i otulająca opowieść

Wiecie czym jest język przyjaźni? To taki międzynarodowy język, który każdy, na całym świecie, zrozumie bez problemu. Bo czasami wystarczy uśmiechnąć się i wyciągnąć do kogoś rękę. Tak jak zrobiła to Stella, bohaterka serii przygód pięknie opisanych przez Ninę Lussę. Tym razem, w książce 'Stella, Pikuś i przyjaźń' dziewczynka poznaje koleżankę z innego kraju. Ukazana jest też jej relacja z prababcią Malinką. Ilustracje do książki przygotowała Beata Zdęba, a ukazała się ona nakładem Wydawnictwa Literatura w serii Poduszkowce.
Jak zwykle poruszone są tu bardzo ważne tematy. I to w sposób, który zrozumieją dzieci. Jest i o różnicach kulturowych, o tym, że ktoś może mieć inny język i kolor skóry. Jest też sporo o wojnie. O tym jak zła i straszna jest. I nie, trup nie ściele się tu gęsto. Nie ma też czołgów, żołnierzy czy broni. Są za to proste do bólu dziecięce pytania. O to czy wojna zabiera dzieciństwo, czy może zabrać też mamę i tatę i po co w ogóle jest?
W tej części Pikuś odzywa się jakby trochę mniej (bo musicie wiedzieć, że pies Stelli to gaduła), ale może też i dlatego, że Stella dorasta. I mniej niż kiedyś potrzebuje gadającego zwierzaka.
Bardzo Stellę lubimy. To jak jest ukazana, to, że jest dociekliwa. I mądra jak na swoje kilka lat. Lubimy Pikusia i mamę dziewczynki. Bardzo polubiliśmy też prababcię Malinkę. To chyba moja ulubiona postać, bo przypomina mi trochę własną babcię. I dobrze mi z tym ciepłem w sercu które czuję czytając o niej.
Mój starszy syn stwierdził, że to w sumie jedne z niewielu 'dziewczyńskich' 😁 książek, która mu się podobają. Wiecie - ma już prawie 5 lat, więc dziewczyny są 'be' 🤣 chyba, że mama. Mama jest spoko 😉🥰 z kolei młodszy dopiero swoją przygodę z tą dwójką bohaterów zaczyna. I już wiem, że będzie udana.
Bardzo polecamy - recenzje poprzednich części znajdziecie gdzieś tu u nas na blogu.

Polubienia

Komentarze

Instagram