Cudowna opowieść o strachu, przyjaźni i przygodach

Kiedy słyszę o delikatności, przed oczami od razu mam wiatr. I nie tylko ten leciutki, letni podmuch. Ale też ten, który potrafi niszczyć i łamać. On też zaczyna się i kończy delikatnie. Delikatnie może też pomóc. W jaki sposób?
Po odpowiedź odsyłam Was do najnowszej książki Marty Guśniowskiej 'O Fretce, która dała się porwać wiatrowi'. Ilustracje do niej przygotowała Marta Kurczewska, a ukazała się nakładem Wydawnictwa Wilga.
Głównym bohaterem nie jest tu w moim odczuciu ani Fretka, ani wiatr. Jest nim strach. Ten, który ledwo się tli i ten który obezwładnia. To on napędza życie małego tchórza i zwierząt które spotka na swojej drodze. A spotka je dlatego, gdyż da się porwać wiatrowi. I to dosłownie. Fretka nie wie, że otwierając pewnego dnia drzwi swojego domu rozpocznie przygodę, która zmieni całe jej życie. Nie wie, że porwie ją wiatr i, że owy Wiatr, przez duże 'W' będzie najdelikatniejszym porywaczem jakiego widział świat. Porywaczem mądrym. Porywaczem przyjacielem.
Ja też chciałabym Was porwać wprost na karty tej opowieści. Opowieści ze wszech miar dobrej, mądrej, wzruszającej i zabawnej. Pełnej zabawy słowami. Takiej, w której zatracą się nie tylko dzieci, ale też i dorośli. Którą czytając nie będzie się nudził nikt. Którą czytając zechcemy dać się porwać wiatrowi. Chociaż na chwilkę. Choćby tylko po to, by ze swoim lękiem się zmierzyć i pogłaskać swój strach. Bez którego nie zdarzyło by się nam pewnie mnóstwo miłych rzeczy. Który napędza i pomaga wybrać często najlepszą opcję. Który sprawia, że jesteśmy bardziej ludzcy.
Wiem, że wielokrotnie będziemy wracać do Fretki i wiatru. Będziemy witać się niczym ze starą przyjaciółką z ćmą, która uważa się za królową zwierząt i spala się dla swoich przekonań. Przybijemy piątkę z pingwinem, który zawsze zakłada najgorsze i strusiem, który boi się ośmieszenia i tego, że nikt nie będzie go lubił. Skonfrontujemy się też z największym lękiem Fretki. Jakim? Tego musicie dowiedzieć się sami. Po stokroć warto.
I na koniec jeszcze słowo od mojego syna:
- Mamo, ta książka jest tak dobra, że mam ochotę ją zjeść!
Smacznej lektury 😉

Polubienia

Komentarze

Instagram