Cudowna książka. Po prostu.

Kocham literaturę czeską. Kinematografię czeską. I wszystko co czeskie. A jeśli jest jeszcze tak piękne to już w ogóle jest sztos!
To książka która ma niby prostą, ale zagmatwaną historię, zapierające dech w piersi ilustracje przywodzące na myśl drzeworyty czy linoryty, duży format i jest przepięknie wydana.
Mówię o pozycji 'Pajacyk, pestka, śliwka, polano i znów pajacyk' duetu Vojtech Mašek i Chrudoš Valoušek od Wydawnictwa Centrala.
Zacznę od okładki, bo już ona zachwyca. Matowy, gruby papier, a na nim tłoczenia i neonowy, trochę post punkowy pajac puszczający bańki. Surrealizm ale jakże piękny i obiecujący. Skrawające tajemnicę i zachęcający do zanurzenia się w świecie w którym nic nie jest takie jak SKW wydaje, a prawda miesza się z fikcją. Fakty z wyobrażeniami - żeby nie użyć słowa konfabulacjami. Mazdy rozdział w swojej nazwie ma swoiste streszczenie tego, co nas spotka. Wcześniej już widziałam w książkach takie rozwiązania i bardzo mi się podobają. Mamy tu podział na tekst i ilustracje w nieco komiksowym stylu. Książkę można czytać przez to również jako komiks - jak już poznamy treść właściwą. My z synem przynajmniej tak robiliśmy. Najpierw czytaliśmy tekst, później oglądaliśmy ilustracje towarzyszące poszczególnym, opisywanym scenom, a po przeczytaniu całości i ostatniej kropce - wróciliśmy do tej książki i potraktowaliśmy ją jako picture book łamane przez komiks.
Jest tu sporo surrealizmu, ale to dobrze. Dzięki temu pracuje wyobraźnia, pojawiają się pytania i lektura jest pełna - bo połączona z ożywioną dyskusją i snucie domysłów co się mogło jeszcze po tej ostatniej kropce wydarzyć. To opowieść, która na pewno zostaje na długo nie tylko w sercu, ale i w głowie.
Poznajemy Piotrusia, który nie chce isc do szkoły i symuluje chorobę. Kiedy zostaje sam w domu idzie do spiżarni po czekoladę, po czym potyka się o... Gadające polano (klimat niczym z Miasteczka Twin Peaks 😁). Co więcej - polano twierdzi, że jest pajacykiem. A kiedyś było nawet śliwką, ba! Prezydentką śliwek! Opowieści które snuje są z Pogranicza jawy i snu. Pełne czeskiego humoru, intrygujące i niewiarygodne. A czy prawdziwe? Musicie przekonać się sami. Warto.
Warto również dla ilustracji mieć tę książkę. To są prawdziwe dzieła sztuki. Cudowne, mogłyby być z powodzeniem pokazywane w galeriach sztuki nowoczesnej. Momentami może nieco straszne, ale na moim synu nie zrobiły jakiegoś negatywnego wrażenia. Przeciwnie. Mówił, że chce więcej i często sam po książkę sięga, ogląda je i mówi mi o szczegółach, które dojrzał, a których ja nie wyłapałam.

Polubienia

Komentarze

Instagram