Coś może nie do końca dla trzylatka...

Biegnę do Was z książką, która mnie... Rozczarowała. Tak, takie też się zdarzają. To 'Disney Maluch. Elementarz 3-latka' od Ameet. Kupiłam ją zupełnym przypadkiem, w kiosku, bo... Spóźnił nam się autobus. I z trzylatkiem właśnie wpadliśmy poczekać na następny w cieple. Nie było zbytnio czasu na przeglądanie, więc wzięliśmy w ciemno, skuszeni okładką z podobiznami znanych, bajkowych bohaterów. No dobra. Przejdźmy do zarzutów ;) to nie to, że książka jest źle wykonana czy ma błędy. Nie doszukałam się takowych. Wykonana jest też całkiem solidnie. Lekko połyskująca, śliska okładka, grube tekturowe strony i zaokrąglone rogi. Ilustracje też całkiem ciekawe, choć jak na mój gust momentami dziwne. Największym zarzutem jest fakt, że zawartość nie nadaje się dla trzylatka. Przynajmniej nie dla mojego. Może jest zbyt mądry i rozwinięty na swój wiek? ;) ale szczęście dla młodszego przyda się na 2 urodziny. Albo jeszcze przed nimi. Wiem, wiem. Niektórzy powiedzą, że elementarz może służyć do systematyzowania wiedzy już posiadanej. I okej, może i takie było założenie. Jednak zarówno pory dnia, pomieszczenia znajdujące się w domu, jak i kształty, kolory czy nazwy zwierząt mój starszak opanował właśnie w okolicy magicznej dwójki. Strona na której się najczęściej zatrzymujemy podczas przeglądania tejże książki prezentuje liczby w postaci wagoników pociągu (fajne rozwiązanie, znane nam już z innych pozycji) i odpowiednie zbiory przedmiotów odpowiadające danej cyferce. To na pewno pomoże nam kiedy nauka liczb będzie bardziej zaawansowana. Tak więc jeśli macie malucha, który chciałby już teraz poznać tajemną wiedzę dostępną dla trzylatków (mimo, że ma dopiero półtora roku :p) to sięgnijcie po tę pozycję. Bo jeśli kupicie ją faktycznie dla starszaka przedszkolaka możecie być nieco rozczarowani. Miłego wieczoru Wam życzymy i sięgamy po jakąś książkę dla pięciolatków. A co! ;)

Polubienia

Komentarze

Instagram