Co dać komuś, kto nie chce żadnego prezentu? Czyli o nowej części przygód Alberta słów kilka

Alberta Albertsona znamy już jakiś czas. To seria tak wdzięczna, a przy tym realistyczna, że nie da się jej nie lubić. Szczególnie jak w domu są sami chłopacy (nawet psy mamy rodzaju męskiego 😁). Albert to chłopiec zwyczajny, w którym dzieci odnajdą samych siebie - swoje cechy, problemy i emocje. I chyba w tej zwyczajności jest tu siła. Ogromna, która sprawia, że tę serię się po prostu kocha.
Niedawno nakładem Wydawnictwa Zakamarki ukazała się nowa część. To 'Niech żyje tata Alberta!'. Autorką jest Gunilla Bergström, a ze szwedzkiego tekst przełożyła Katarzyna Skalska.
W tej części Albert ma już sześć lat (w różnych tomach jego wiek się różni - Albert dorasta wraz z czytelnikiem). Ma też zmartwienie - i to bardzo duże jak na sześciolatka. To... Urodziny taty. I to nie tyle fakt ich nieuchronności, co problem ze znalezieniem odpowiedniego prezentu. Albert chciałby, żeby to było coś wyjątkowego. A tata? Nie ułatwia, bowiem twierdzi, że nic nie chce i nic mu nie potrzeba. No, może poza grzecznym dzieckiem.
Albert myśli, że tata sobie żartuje i postanawia poprosić o radę tych, którzy tatę znają. I tak odwiedza ciocię Felę, babcię i swoich przyjaciół - Wiktora i Mikę. I nikogo chyba nie zdziwi, że to oni wpadają na najlepszy, urodzinowy prezent...
To książka tylko pozornie o doborze prezentu. Tak naprawdę, przynajmniej w moim odczuciu, to książka o miłości. Ogromnej - syna do ojca i ojca do syna. To też książka o spełnianiu marzeń. I o pojmowaniu różnych pojęć przez różne osoby. Bo czym innym jest np. grzeczność w oczach sześciolatka, a czym innym w odczuciu dorosłego. I serio coś w tym jest, że wraz z wiekiem trochę obojętniejemy na prezenty. Te wyczekane niegdyś rzeczy, cóż... Są tylko rzeczami. A człowiek zaczyna zauważać co się naprawdę liczy. I nie, nie jest to grzeczność 😉
W książce bardzo podobają nam się również ilustracje, które wykonała sama autorka. Albert jest nieco koślawy, niedoskonały. Podobnie jak jego tata - z łysiną, której wcale nie trzeba akcentować, żeby wiedzieć, że jest 😄 i z nieodłączną fajką.
Jeśli jeszcze Alberta nie znacie, to czas to zmienić. Polecamy. Również na prezent.

Polubienia

Komentarze

Instagram