Abecadlik z prawdziwego zdarzenia

A dziś będzie książka piękna. A przy okazji pożyteczna. Bo ucząca alfabetu i nowych słów.
To 'Wrocławski abecadlik' Ewy i Pawła Pawlaków wydany przez Wrocławskie Wydawnictwo Warstwy.
To całokartonowa książka z zaokrąglonymi rogami. Ilustracje są wycinane z różnych materiałów, i poskładane niczym misterna układanka. Jest tu też sporo nitek, które potrafią zastąpić uśmiech czy stelaż krzesełka do karmienia. Wszystko jest tak precyzyjnie docięte, doukładane i sfotografowane, że aż zachwyt bierze. Nie brakuje tu krasnali, inteligentnej gry słów z czytelnikami, skojarzeń, a nawet... Samej Olgi Tokarczuk, laureatki literackiej nagrody Nobla i honorowej obywatelki Wrocławia. Są i miejskie, tak charakterystyczne dla Wrocławia zabudowania, piękne drzewa i rozgwieżdżone niebo. Są i słowa - każde zaczynające się na daną literę - w końcu to abecadlik. Mamy tu więc mamę i tatę, mamy 'uhu, uhu' robione nocą przez sowę. Mamy 'ram, tam, tam' wygrywane na bębenku i siusiu robione na nocnik. Są pożegnania: pa, pa i pies szczekający 'ław'. Jest i chłopiec na wózku inwalidzkim. Duży plus, bo osoby niepełnosprawne żyją wśród nas i trzeba na to uwrażliwiać nasze dzieci. Co ważne - chłopiec nie siedzi gdzieś w kącie sam. On... Gra w piłkę, z dziewczynkami w parku. Mimo swojego inwalidztwa. Jest taki jak inne dzieci. Po prostu nie potrafi chodzić. Tylko i aż tyle. Jest w końcu przepiękna karuzela, konik na biegunach i wrocławskie ZOO. Całość do schrupania. Piękne. Spójne. Wspaniałe. Tę książkę warto mieć. To wizualna uczta! A do tego pokazuje moje ulubione polskie miasto :)

Polubienia

Komentarze

Instagram