A może by tak zagrać? Tu też poleca się Basia!

- Mamo to fajna gra wiesz? Taka fajniejsza od memory, bo tu się więcej dzieje. A tata Basi ma taki aparat jak nasz tata. Taki starodawny.
Wszystko co powiedział mój syn to... Prawda! Gra o której zaraz Wam napiszę jest świetna, pochłonęła nas dziś na kilka godzin i zapewniła leniwy, a jednak ekscytujący poranek i przedpołudnie.
Ta gra to 'Basia w zoo' autorstwa Toma Delmé. Powstała na podstawie książek Zofii Staneckiej z ilustracjami Marianny Oklejak, a wydał ją Egmont.
Jest przystosowana dla od 2 do 4 graczy w wieku od 4 lat. Górnej granicy nie ma ;) rozgrywka zazwyczaj trwa do 15 minut, chociaż powiem Wam z doświadczenia, że nie ma reguły. Szczególnie jeśli w trakcie gry je się śniadanie i czyta trzy książki na raz 🤣
Gra ma kilka wariantów i stopni trudności. Można ją przystosować do młodszych i starszych dzieci. My graliśmy w nią również jak w klasyczne memo. Z pewnymi ustępstwami się da ;)
Basia wraz z rodziną wybrała się do zoo. Nie jest to jednak zwykła wycieczka, a wycieczka fotograficzna. Każdy ma aparat i ma za zadanie robić zdjęcia. My możemy im w tym pomóc. Jak? Odwracając kafelki z wizerunkami zwierząt na kolorowych tłach. W opakowaniu znajdziemy instrukcję z krótką historyjką wprowadzającą i trzema poziomami zabawy, 36 kafelków ze zwierzętami - m.in. pingwinem, lwem, zebrą, żółwiem czy tukanem i 8 żetonów postaci (po dwa do każdej z nich). Kto zrobi najwięcej zdjęć - wygrywa. Gra jest prosta, a zarazem wciągająca. Świetna na prezent, zwłaszcza teraz, w czasie kolejnej izolacji 😉
I jeszcze jeden plus! Gra jest naprawdę kompaktowa. Zmieści się nawet do małego, dziecięcego plecaczka. Można ją ze sobą zabrać na piknik czy w podróż. Nawet jeśli jest to podróż jedynie do pobliskiego parku czy miejskiego zoo 😊

Polubienia

Komentarze

Instagram