A gdyby tak mama poszła do pracy...

Mam dla Was dziś jeszcze jedną książkę. Wyjątkową.
To 'Skarpety i papiloty' Julii Holewińskiej z ilustracjami Roberta Romanowicza od Wydawnictwa Tashka.
To tak naprawdę tekst sztuki, która została napisana na zamówienie Wrocławskiego Teatru Lalek, a jej prapremiera odbyła się 30 listopada 2013 roku.
Dramat to na cztery postacie (i stadko kur 😁) - bardzo dobrze i ciekawie napisany. I, co tu dużo kryć, życiowy. Pisany z podziałem na role i didaskaliami - co jest bardzo fajną formą i potrafi zainteresować nie tylko tych najmłodszych czytelników.
Mamalis, Tatalis, Natalis i Bobolis mieszkają w lisiej norze i całkiem dobrze im się żyje. Mama zajmuje się dziećmi, tata pracuje poza domem. Celowo nie napisałam, że mama siedzi w domu z dziećmi, a tata chodzi do pracy. Bo takie 'siedzenie w domu' jest często tak samo, jeśli nie bardziej wyczerpujące niż praca na etacie. I również jest to praca. Z tym, że na nieco innych zasadach. I całodobowa 😉
A wracając do sztuki. Mamalis, po kolejnych poszukiwaniach skarpet swojego męża i kilku niewybrednych uwagach z jego ust, pewnego dnia oznajmia rodzinie, że idzie do pracy. I to nie byle jakiej, bo w firmie własnego pomysłu, nazwanej 'Skarpety i papiloty'. Mamalis będzie pomagać innym lisicom szukać lisich skarpet, a jak już misja zakończy się powodzeniem - będzie im kręcić papiloty.
Jak wymyśliła, tak zrobiła. A cała rodzina? Cóż została w norze i musiała liczyć tylko na siebie. I na tatę, który musiał wziąć wolne w swojej bardzo ważnej i męczącej pracy...
Książka jest zabawna. W lekki, humorystyczny sposób mówi o ważnych kwestiach. O tym jak jest postrzegana kobieta pracująca w domu i fakt, kiedy chce wrócić do pracy również poza nim. Kilka kwestii jest tu przerysowanych, ale w bardzo przemyślany sposób. Jest też proza życia - jak pizza na śniadanie i obiad - kiedy mama jest daleko 😉
Książka jest też fajna, ponieważ pomaga zaznajomić dziecko z pojęciem dramatu, teatru, sceny. Nasz starszy syn jest akurat bardzo w temacie, bo razem z mężem realizujemy projekt fotograficzno-literacki w teatrze lalek i środowiskach lalkarskich. Tym chętniej po książkę sięgał i właśnie jest na etapie tworzenia lalek do swojej własnej wersji 'Skarpet i papilotów'. Jak już je stworzy - to na pewno je Wam pokażemy. A tymczasem zabieramy się za książkę po raz kolejny - fajnie się tak czyta z podziałem na role, modulując głos i strojąc miny. Takie książki lubię najbardziej - bo zbliżają i sprawiają, że można się razem pośmiać. Polecamy.

Polubienia

Komentarze

Instagram